Hejka...
Dzisiaj przychodzę do was z książka pt: ,,Matylda''.
Autorem książki jest Roald Dahl.
A tak prezentuje się okładka:
Dzisiaj przychodzę do was z książka pt: ,,Matylda''.
Autorem książki jest Roald Dahl.
A tak prezentuje się okładka:
Książka opowiada o dziewczynce, która nie chodząc do szkoły potrafi czytać, pisać oraz rozwiązywać bardzo trudne działania matematyczne
(jednym słowem mówiąc ma kalkulator w głowie).
Gdy jej rodzice wyjeżdżają do pracy, a brat do szkoły,
Matylda wymyka się do pobliskiej biblioteki.
Bibliotekarka zaczyna się niepokoić, bo tak małe dziecko przychodzi do biblioteki samo i bardzo szybko czyta.
Na początku czytała ona krótkie książeczki, w dziale dziecięcym,
jednak wszystkie przeczytała i zaczęła czytać powieści z działu dla dorosłych.
Po jakimś czasie Matylda chce iść do szkoły, ale niestety jej rodzice są temu przeciwko łącznie z czytaniem książek, dlatego jej tata podarł jedną z nich.
Jedynie co to tolerują to oglądanie telewizji oraz różnego typu rozrywki.
Pewnego dnia jej tata sprzedał samochód z pomocą oszustwa i w taki sposób Matylda poszła do szkoły.
Jednak czy to było trafione?
Niestety nie ponieważ dyrektorka szkoły (pani Pałka) była okropna!
Jeżeli dziecko troszeczkę rozrabiało lub złamało jakąś jej zasadę, trafiało do dusidła, a jedną dziewczynkę nawet wyrzuciła przez okno.
W szkole Matylda poznaje przemiłą panią, która była jej wychowawczynią.
Po przedstawieniu nowej uczennicy ''pani Miodek'' pyta tabliczki mnożenia.
Po jakimś czasie przyszedł czas na Matyldę.
Nauczycielka pyta ją na początku łatwych działań, a Matylda oczywiście odpowiada poprawnie.
Nauczycielka była pod wrażeniem, dlatego postanowiła zapytać ją o dużo trudniejsze działania
(nawet ja nie znam wyniku), a Matylda oczywiście odpowiada poprawnie!
''Pani Miodek'' oraz bohaterka książki się bardzo dogadują, dlatego dziewczynka często odwiedza swoją wychowawczynię.
A co było dalej?
Dowiecie się jeżeli, sami przeczytacie tą książkę!
Czytałam ją chyba z 2-3 lata temu, ale i tak była ona bardzo ciekawa i dalej tak uważam.
Dowiadujemy się w niej o rzeczach, których nawet byśmy się nie spodziewali...
Czasami czytając tą ''bajkę'' było mi żal lasów bohaterki, ale na końcu na szczęście był Happy End.
Oglądałam, także film, ale zdecydowanie dużo lepsza była książka.
No i to tyle w tym poście.
Serdecznie zachęcam was do przeczytania jej no i papa!
(jednym słowem mówiąc ma kalkulator w głowie).
Gdy jej rodzice wyjeżdżają do pracy, a brat do szkoły,
Matylda wymyka się do pobliskiej biblioteki.
Bibliotekarka zaczyna się niepokoić, bo tak małe dziecko przychodzi do biblioteki samo i bardzo szybko czyta.
Na początku czytała ona krótkie książeczki, w dziale dziecięcym,
jednak wszystkie przeczytała i zaczęła czytać powieści z działu dla dorosłych.
Po jakimś czasie Matylda chce iść do szkoły, ale niestety jej rodzice są temu przeciwko łącznie z czytaniem książek, dlatego jej tata podarł jedną z nich.
Jedynie co to tolerują to oglądanie telewizji oraz różnego typu rozrywki.
Pewnego dnia jej tata sprzedał samochód z pomocą oszustwa i w taki sposób Matylda poszła do szkoły.
Jednak czy to było trafione?
Niestety nie ponieważ dyrektorka szkoły (pani Pałka) była okropna!
Jeżeli dziecko troszeczkę rozrabiało lub złamało jakąś jej zasadę, trafiało do dusidła, a jedną dziewczynkę nawet wyrzuciła przez okno.
W szkole Matylda poznaje przemiłą panią, która była jej wychowawczynią.
Po przedstawieniu nowej uczennicy ''pani Miodek'' pyta tabliczki mnożenia.
Po jakimś czasie przyszedł czas na Matyldę.
Nauczycielka pyta ją na początku łatwych działań, a Matylda oczywiście odpowiada poprawnie.
Nauczycielka była pod wrażeniem, dlatego postanowiła zapytać ją o dużo trudniejsze działania
(nawet ja nie znam wyniku), a Matylda oczywiście odpowiada poprawnie!
''Pani Miodek'' oraz bohaterka książki się bardzo dogadują, dlatego dziewczynka często odwiedza swoją wychowawczynię.
A co było dalej?
Dowiecie się jeżeli, sami przeczytacie tą książkę!
Czytałam ją chyba z 2-3 lata temu, ale i tak była ona bardzo ciekawa i dalej tak uważam.
Dowiadujemy się w niej o rzeczach, których nawet byśmy się nie spodziewali...
Czasami czytając tą ''bajkę'' było mi żal lasów bohaterki, ale na końcu na szczęście był Happy End.
Oglądałam, także film, ale zdecydowanie dużo lepsza była książka.
No i to tyle w tym poście.
Serdecznie zachęcam was do przeczytania jej no i papa!
Martyna









